prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Wyciskarka i blender kielichowy, czyli co kiedy warto kupić?

Wyciskarka i blender kielichowy, czyli co kiedy warto kupić?

Wyciskarka czy blender kielichowy a może i jedno i drugie? No właśnie, co kupić?

Każdy oczywiście zdecyduje za siebie, można od razu zakupić oba sprzęty, można nie mieć żadnego. Ile ludzi, tyle możliwości.

Można jednak zapytać się, co tak naprawdę chętniej będziemy pić.

Czy marzą nam się pyszne koktajle czy raczej świeżo wyciskane soki?

Idąc tym tropem kupimy sprzęt, który będziemy rzeczywiście używać a nie chować w szafce.

Ja opowiem Wam, jak to się stało, że mam i wyciskarkę i blender. I czy nie żałuję. Czy korzystam a jeśli tak to z czego korzystam chętniej.

Dlaczego mam i wyciskarkę i blender?

Najpierw do domu trafiła wyciskarka. Długo musiałam na nią oszczędzać. W sumie dużo szybciej mogłam kupić sobie blender i robić koktajle, ale nie chciałam. Wolałam postawić na soki. Dla całej rodziny. Z dzieciństwa pamiętam wyciskane z sokowirówki soki z marchwi. Chciałam pić takie i robić je mojej rodzinie.

Chodziło mi najbardziej o okres zimowy. Warzyw zielonych, które super nadają się do koktajli jest wtedy mało a jeśli są to są sprowadzane z daleka. Stawiałam więc zimą na marchewkę, jabłko, buraka i pomarańczę. A z tego akurat plus odrobina imbiru można zrobić pyszne soki.

Przez zimę robiłam regularnie wyciskane soki, codziennie czasem co drugi dzień. Nawet nie wiem, kiedy minęły te trzy miesiące i wtedy nagle zrobiłam przerwę. Jakoś tak nieświadomie, bez zamiaru zrobienia przerwy. Spostrzegłam po kilku dniach, że dawno nie było u nas soków i że może czas najwyższy go zrobić.

I wtedy uświadomiłam sobie, że ja wcale nie mam już ochoty na sok np. z udziałem marchewki. Nie mam ochoty na ten smak.

I jakoś tak automatycznie pomyślałam, że gdybym miała w domu blender zrobiłabym sobie koktajl z truskawek. Och, jaką wielką ochotę miałam na coś czerwonego owocowego. Myślami zaczęłam iść w stronę malin, kiwi, banana.

Wtedy postanowiłam, że czas najwyższy dokupić blender i mieć możliwość wyboru, na co mam akurat ochotę.

I dlatego korzystam z obu sprzętów regularnie.

Słów kilka o robieniu soków przy pomocy wyciskarki

I nie chcę tu omawiać parametrów wyciskarek różnych firm a raczej zwrócić uwagę na czasochłonność przygotowywania tych napoi.

Trzeba sobie powiedzieć, że szybciej, łatwiej i wygodniej jest zrobić sobie koktajl.

I dotyczy to zarówno przygotowania składników jak i etapu mycia produktów.

Do soków warzywa raczej trzeba obierać. Przynajmniej ja obieram marchew, buraka, pomarańczę. A to nie zrobi się samo. I teraz jeśli robić sok dla 4 osobowej rodziny, to trochę tych marchwi obrać trzeba.

Druga sprawa. Wyciskarka raczej niezależnie od modelu i marki ma więcej elementów do czyszczenia od blendera. A tym samym czyszczenie zabiera nam więcej czasu. Każdorazowo.

Zatem z punktu widzenia naszego zaangażowania czasowego i ilości pracy przy sokach napracujemy się więcej.

Warto o tym pomyśleć i zapytać się siebie, czy będziemy mieli na to w kuchni czas. I ochotę i będziemy na tyle zmotywowani. Soki robi się o wiele dłużej niż je pije.

I nie chodzi tu tylko o pierwszy tydzień, od kiedy posiadamy sprzęt ale generalnie w roku. Jeśli spędzamy w kuchni mało czasu, to możliwe, że i na zrobienie soków też nam go zabraknie. Co innego koktajle. Trochę zieleniny, kiwi, banan, woda plus przyprawy i napój gotowy.

Trzeba też sobie powiedzieć, że wyciskarka zajmie nam sporo miejsca w szafie – przynajmniej jeśli nie będziemy jej składać po wymyciu i wysuszeniu. Mi zajmuje prawie pół dość sporej szuflady. Sito, ślimak, dwa dzbanki – jest tego trochę.

A tu na zdjęciu zaledwie część tego:

Zdecydowałam się na wyciskarkę marki Amica ze względu na cenę. Opinie na jej temat też były dobre. Póki co użytkuję ją ponad pół roku i jestem z wyboru zadowolona. Nie zacinała mi się, prosto się składa jak dla mnie i w miarę łatwo czyści. Wiadomo, doczyszczenie sita trwa najdłużej, resztę elementów wystarczy przepłukać, ale to chyba u każdej wyciskarki jest tak, że czyszczenie sita trwa najdłużej.

Tu zobaczycie moją wyciskarkę.

Kiedyś myślałam o Ceneo, że to strata czasu przeglądać stronę, na której i tak bezpośrednio nie kupię produktu. Ale przecież to super źródło informacji o tym, gdzie aktualnie ten produkt można kupić najtaniej. Dziś to tam często rozpoczynam poszukiwania produktu.

Słów kilka o blenderze

Zrobienie koktajlu jest prostsze, często owoce trzeba albo tylko wyjąć z zamrażarki albo wypłukać i wrzucić w całości do dzbanka. Warzywa liściaste też wymagają tylko wypłukania. Jeśli dodajemy kaszę jaglaną to też zazwyczaj gotowaliśmy ją już do śniadania na jaglankę i jest już gotowa.

Do mycia praktycznie mamy tylko jeden element, czyli dzbanek z pokrywką.

Niby jest to jasna sprawa, ale dopiero w praktyce zauważyłam, o ile szybciej i łatwiej jest mi zrobić koktajl od soku. Dlatego teraz gdy mam i wyciskarkę i blender często wygrywa blender.

Blender zajmie nam mniej miejsca. U mnie stoi na blacie cały czas, nie chowam go, jak to jest w przypadku wyciskarki.

Blender mam również marki Amica. Blendery są akurat generalnie tańsze od wyciskarek, a tu przy wyborze nie kierowałam się tak bardzo ceną ale szklanym dzbanem. Jednak co szklany dzban to nie plastikowy.

Tu obejrzycie mój blender. Warto go mieć ze względu na dzbanek ze szkła. Polecam.

Co pijemy?

Być może zainteresuje Was co pijemy.

Całą rodziną pijemy soki marchwiowo – jabłkowe. Ale to jesienią, zimą. Ja dorzucam sobie jeszcze buraka czasami do tego, ale reszta rodziny już takiego soku nie chce. Nawet spróbować. Dlatego wersja z burakiem jest tylko dla mnie.

O ile przy sokach zostałam przy kilku standardowych produktach i nie mam ochoty testować soków z selera naciowego, kapusty to przy blenderze zakupiłam książkę o koktajlach, żeby robić je na różne sposoby. Książkę jak najbardziej mogę polecić, mamy tam już sprawdzone połączenia, nie trzeba improwizować. Dla mnie to super sprawa, nie głowię się co z czym łączyć, dlatego, że brakuje mi tu wyobraźni i wolę mieć gotowy przepis. Czasem wymienię jeden produkt, ale baza zostaje.

Jeśli szukacie dobrej książki z koktajlami to książka Chodakowskiej jest taką książką. Mnie w każdym razie nie rozczarowała.

Wiadomo, że można pozostać tylko przy jednym sprzęcie, można nie mieć ani jednego ani drugiego ( ja nie miałam aż do teraz) albo zdecydować się na oba. I to jest wtedy też fajna opcja, bo da nam możliwość urozmaicenia. Jeżeli znudzą nam się koktajle można zafundować sobie sok i na odwrót.

Dodaj komentarz

Close Menu