prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

O czym warto wiedzieć, zapisując dziecko na lekcje gry na gitarze?

O czym warto wiedzieć, zapisując dziecko na lekcje gry na gitarze?

Zaczyna się prawie zawsze tak samo. „Mamo, tato, chciałabym/chciałbym grać na gitarze/trąbce/akordeonie/pianinie”, a potem to od nas rodziców w dużej mierze zależy, jak to się potoczy dalej.

Ponieważ mój syn gra już na gitarze półtora roku (co uważam za jego sukces) i ciągle to bardzo lubi (to najważniejsze) a zaczął naukę w wieku 6 lat to chciałabym opowiedzieć Ci, o czym warto wiedzieć, zapisując dziecko na lekcje gry na gitarze.

lekcje gry na gitarze

Upewnij się, że nie jest to chwilowa fascynacja

Nie jest to proste zadanie, wiem. Im dziecko mniejsze, tym trudniej sprawdzić, czy dziecko będzie chciało zagrać więcej niż raz czy dwa. To chodzi raczej o to, żeby wykluczyć sytuację, że nasze dziecko średnio co tydzień wyskakuje z propozycją nauki gry na jakimś instrumencie, tyle, że co tydzień jest on inny. Czasem warto umiejętnie dać dziecku trochę czasu na przemyślenie, niż zapisywać go od razu na zajęcia.

U nas czas „zastanawiania się” trwał aż ROK, ale to dlatego, że nasz syn zapragnął grać na gitarze w wieku już 5 lat. Lekcji nauki gry dla pięciolatków w zasadzie nie ma (przynajmniej my w Berlinie nie znaleźliśmy), więc w grę wchodził tylko zakup gitary- zabawki. Takie rozwiązanie nam się jednak nie podobało, bo w domu mieliśmy już keybord – zabawkę.

Ponieważ syn chciał gitarę na Boże Narodzenie, wytłumaczyliśmy mu, że jest za mały na grę i nawet gdyby ją dostał, to nie grałby na niej. Ale zapewniliśmy go, że jeżeli za rok ciągle będzie marzył o gitarze, to Gwiazdor mu taką z pewnością przyniesie.

W ciągu roku wspominał coś od czasu do czasu o gitarze, a w kolejnym liście do Gwiazdora o nią poprosił. I ją oczywiście dostał.

Nie zapomniał o gitarze…

Wybór gitary

Przeglądając oferty, natrafiliśmy na niezły wachlarz cenowy. Nie wiedzieliśmy, jaką wybrać. Nie chcieliśmy kupić gitary, która nie będzie ładnie brzmiała ani też przepłacać. Pierwsza gitara nie posłuży dziecku wiele lat, bo z niej wyrośnie. Tu pomógł nam nauczyciel, który podał markę i kwotę, która gwarantuje też jakość.

Nasza gitara jest od firmy YAMAHA, typ CGS102A.

Jesteśmy z niej zadowoleni i mogę Wam ją polecić. Klikając w zobacz naszą gitarę przeniesiesz się w miejsce, gdzie możesz porównać ceny i ją kupić.

Czy potrzebne są Wam dodatkowe akcesoria? Jeśli tak, to jakie?

Z czystym sercem mogę Wam powiedzieć, że tak. Natomiast nie są one aż tak drogie, jak sam instrument. Warto kupić:

  • pokrowiec na gitarę, bo będziemy zabierać ją na lekcje (jest wtedy w zasadzie niezbędny)
  • podnóżek
  • stojak na nuty
  • stojak na gitarę
  • „takie małe czarne coś”, co nastroi gitarę przed graniem (bo musicie wiedzieć, że gitarę nastraja się przed każdym nowym jej użyciem)

W internecie możecie znaleźć zestawy, które wychodzą taniej, niż gdyby kupować wszystko pojedyńczo. Dzięki stojakom gitara jest zawsze na wyciągnięcie ręki, zeszytu z nutami / akordami też nie trzeba szukać. To zdecydowanie zachęca dziecko do gry. Gitarę można wprawdzie zawsze wyciągać z pokrowca, ale na dłuższą metę jest to uciążliwe. Co, gdy dziecko chce poćwiczyć kilka razy dziennie po kilka minut?

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

  • Jak długo mają trwać zajęcia?

Wybrałam szkołę, która miała opcję – 30 minut w tygodniu. To ważne, żeby nie wysyłać małego dziecka na godzinne zajęcia. Gdy będą zbyt długie, dziecko straci ochotę na uczestnictwo w nich. U nas takie 30 minut dla sześciolatka sprawdziło się idealnie.

  • Wybór nauczyciela i szkoły

Szkół oferujących lekcje w wielkich miastach jest sporo. Poczytajcie o nich w internecie. Zwróćcie uwagę na to, kogo zatrudniają, jaką mają filozofię. Pierwsza lekcja chyba zawsze i wszędzie jest próbna. Trzeba zobaczyć, czy dziecko jest po lekcji zadowolone, co mówi, co opowiada. My trafiliśmy od razu dobrze i byliśmy zadowoleni. Gdyby coś było jednak nie tak, szukałabym dalej.

  • Lekcje w małej grupce czy indywidualne

W Berlinie syn chodził na lekcje indywidualne, ponieważ innych w ofercie ta akurat szkoła nie miała. Nauczyciel twierdził, że bardzo trudno dobrać osoby na takim samym poziomie i uczące się w takim samie tempie. Wiadomo, takie lekcje dopasowane były zupełnie pod jego możliwości.

Teraz po przeprowadzce zmieniliśmy szkołę, i tu znowu odwrotnie niż w pierwszej nie było możliwości zajęć indywidualnych (nauczyciel nie ma na to czasu po prostu). Siłą rzeczy syn chodzi jeszcze z dwoma chłopakami na zajęcia. To dopiero początek, nie wiem jak będzie dalej, czas pokaże.

Na końcu sprawa być może i najważniejsza w tym wszystkim. Zapisując dziecko na naukę gry na instrumencie trzeba być tego świadomym, że od tego momentu musi ono regularnie ćwiczyć w domu. W zasadzie codziennie. Krótko, ale jednak regularność jest t najważniejsza. I chociaż dziecko ma chęci na sam instrument, to niekoniecznie samo siebie przypilnuje, żeby poćwiczyć w domu. Szczególnie jeśli mowa o małych dzieciach, sześciolatku na przykład. Tu ważne jest, żebyśmy my rodzice tego dopilnowali. A także żebyśmy motywowali nasze dzieci.

W kolejnym wpisie opowiem Wam, jak wspierałam i towarzyszyłam dziecku przez cały czas jego nauki (do tej pory to robię), chociaż sama nie umiem grać na gitarze. Tak, tak, to jest możliwe.

 

Dodaj komentarz

Close Menu