Koronawirus. Jak przetrwać ten trudny czas?

Koronawirus. Jak przetrwać ten trudny czas?

Przychodzę do Was z takim wpisem, bo mam potrzebę napisania kilka słów w tym temacie.

Bardzo możliwe, że czujecie się tak jak ja jeszcze niedawno.

Budzicie się rano i nie bardzo możecie uwierzyć w to, że do sklepu to tylko w rękawiczkach, że dzieci nie idą do szkoły a Was czeka praca zdalna i opieka nad nimi jednocześnie. Wszystko dlatego, że jakiś koronawirus sieje na świecie i w Polsce spustoszenie, strach i przynosi ze sobą ograniczenia.

Musimy sobie więc jak najszybciej opowiedzieć na pytanie, jak przetrwać ten trudny czas?

Są dwie możliwości

Możemy tak jak ja zresztą do tej pory, każdego dnia przeżywać to na nowo i stresować nasz organizm…. To nie jest najlepsze wyjście, a jednak właśnie tak działo się u mnie przez ostatnie tygodnie. To pokazuje, jak podatni jesteśmy na informacje z zewnątrz i dlaczego nie powinniśmy jednak tak dużo oglądać wiadomości. Bo to ma na nas wpływ. Ogromny. Nasłuchamy się, naoglądamy….

Dosłownie dzisiaj wleciał na kanał mój nowy film o tym, jak radzimy sobie w tym trudnym czasie. Jeśli macie ochotę, zajrzyjcie na kanał Prosty domek. Gdy nagrywałam ten film, to w środku mnie bardzo przejmowałam się tą całą sytuacją. Jak to będzie dalej? Ile to potrwa? Ile ludzi cierpi! Ile ludzi może jeszcze zachorować???

Ale wiecie co, ODPUŚCIŁAM!

I to jest ta druga możliwość, którą Wam serdecznie polecam. Odpuścić!

Nagle jak grzmot z jasnego nieba przyszło olśnienie, że przecież ja już to „studiowałam”, omawiałam sama ze sobą…

I co? Zapomniałam o tym? Nie chciałam pamiętać? Może natłok wiadomości tak na mnie wpłynął?

A przecież jakiś czas temu wręcz wyryłam w swoim wewnętrznym notesie, że

….JEŚLI NIE MAM NA COŚ WPŁYWU, TO MUSZĘ TO ODPUŚCIĆ….

Rzeczy, na które nie mamy wpływu musimy odpuścić, nie przejmować się tym, że one istnieją, że chcą namieszać nam w życiu.

A przecież na to co się dzieje teraz wokoło nas nie mamy wpływu. Żadnego. Nie możemy i nie umiemy tego zatrzymać.

Koronawirus namiesza w moim życiu ??? Niech miesza do upadłego !!! Takie jest teraz ( z naciskiem na „teraz” ) moje podejście!

Ja i tak nie mogę nic z tym zrobić, nie mam na to wpływu, więc się tym nie przejmuję!

Mogę tylko z boku to obserwować i wręcz śmiać się z tego!!!

Tak, śmiać się z tego ….. bo czymże jest życie ???

Z założenia ma być czymś cudownym, wspaniałym.

A czym jest często dla wielu ludzi? Ile to ludzi cierpi z głodu, cierpi z powodu biedy.

I czy my wtedy wiedząc o tym przecież cały czas, nie prowadzimy przypadkiem normalnego życia? Nie jedziemy na wakacje, nie kupujemy sobie czegoś nowego co może być i zbędne? Smucimy się codziennie rano, w obiad i kolację, bo ktoś tam gdzieś nie ma co dziś zjeść? A no raczej nie!

To doprowadziło mnie do wniosku, że warto podejść również i do tego nieszczęścia, (bo to nieszczęście z całą pewnością dla ludzkości jest!!!), z dystansem.

Ludzie chorują, ludzie cierpią. Cierpią każdego dnia od zawsze z masy innych powodów…. Ja muszę żyć tak jak żyłam do tej pory… Musimy żyć jak do tej pory. Normalnie, na ile oczywiście sytuacja pozwala.

Wiecie co? Z takim nastawieniem łatwiej przetrwać ten czas.

Co dało mi to, w czym pomogło, że przez ostatnie tygodnie drżałam o tyle ludzkich żyć ??? Ani mi w niczym nie pomogło, ani innym też nie. Bałam się o swoich bliskich, o to jak poradzimy sobie z tymi wszystkimi ograniczeniami itd. I co mi to dało? Nic.

Pracuję a dzieci obok? Ogarniam pracę jak mogę najlepiej na ten czas. Nie robię sobie wyrzutów. Taki czas. Inny. Po prostu jest inaczej. Aż się z tego zaśmiałam i wiecie jak mi ulżyło?

Do sklepu w rękawiczkach? Po prostu je ubieram i akceptuję sytuację.

Dzieci mają się uczyć? A mój trzecioklasista nie wszystko ogarnie sam? Pomagam mu na tyle ile mam czas. Jeśli czegoś nie ogarniemy, nie będziemy mieli sobie nic do zarzucenia. Nie musi być wszystko zawsze na piątkę z plusem, zawsze i w każdej sytuacji.

I teraz kończę już, bo na koniec mam wątpliwości, czy to co piszę ma w ogóle sens….

Chciałabym na końcu podsumować, że jeśli Wam ostatnio idzie źle przez to wszystko… macie dosyć dzieci w domu i pracy obok, dosyć robienia zapasów, dosyć strachu, który codziennie Was ogarnia, dosyć koronawirusa to po prostu ZMIEŃCIE MYŚLENIE.

Pomyślcie, że nie przejmujemy się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Po prostu.

Nie mamy wpływu na koronawirusa. Nie możemy, nie umiemy sprawić, że on zniknie z dnia na dzień.

Ja czuję się o wiele lepiej, gdy tylko zmieniłam swoje myślenie. Pomogło. Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam

PS. Jesteś tu? Przeczytałeś / aś ten tekst? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz jakiś ślad w komentarzu. A może napiszesz, jaki jest Twój sposób na to, żeby przetrwać ten czas i nie zwariować?

Dodaj komentarz