prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Jak uczyć się, żeby nie zapomnieć? O metodzie, którą stosujemy w domu

Jak uczyć się, żeby nie zapomnieć? O metodzie, którą stosujemy w domu

Jeśli Wasze dzieci są w szkole podstawowej, to doskonale wiecie jak to wszystko wygląda.

To nie będzie więc wpis, gdzie chciałabym przybliżyć wszystkim obraz szkoły czy sobie ponarzekać na system edukacji.

Wszystkie wiemy jak jest.

Jak przeładowany jest program. Ile informacji trafia codziennie do naszych dzieci. Ile zadań jest do zrobienia. Wynikiem tego jest to, że nauczyciel pędzi – dosłownie pędzi z materiałem. Dzisiaj planety a jutro już tematyka lasu i tak ze wszystkim. Czasu na utrwalanie tych informacji nie ma w ogóle. Widzimy, jak dużo zadań domowych dostają nasze dzieci i jak dużo czasu w domu na nie potrzebują.

Nasze dziecko uczyło się w pierwszej klasie w Niemczech i było przyzwyczajone do innego rytmu nauki (o wiele wolniejszego swoją drogą).

U mojego dziecka, który jest teraz w klasie drugiej podstawowej prawie ze wszystkiego są oceny. Ocena za zeszyt, za duży sprawdzian, za mały sprawdzian, za kartkówkę, zdanie czegoś na pamięć, za obrazek. Wszystko zostaje ocenione. Jakaś masakra.

Byłoby super, gdyby coś się w tej kwestii zmieniło.

Ale póki jest jak jest to trzeba sobie jakoś radzić.

Dziś chcę Wam więc opowiedzieć o metodzie, którą stosuję u nas w domu, by moje dziecko miało łatwiej.

Usłyszałam o tym pierwszy raz jeszcze w Berlinie. W szkole mojego dziecka zorganizowane było spotkanie dla rodziców pod tytułem „Nauczyć się uczyć”. Dowiedziałam się na nim wielu bardzo ważnych rzeczy, które swoją drogą jakoś na studiach o kierunku pedagogicznym zostały pominięte. Wiedza ta przydała mi się jako mamie dziecka ale też mi jako nauczycielce języka niemieckiego. Wielka szkoda, że nauczyciel nauczania przedszkolnego również nie wspomina o tym rodzicom…

Powtarzanie kluczem sukcesu

Okazuje się, że żeby pamiętać trzeba powtarzać. I to tak długo, aż informacje trafią do pamięci długotrwałej. Wtedy będziemy pamiętać i nie będzie to dla nas wielkim wysiłkiem, przywołać ponownie te informacje. Bez powtarzania tego, czego się nauczyliśmy około 6 miesięcy później nie będzie już w głowie śladu po tej wiedzy.

Jeśli ktoś mówi, że nauczył się czegoś, po czym minęło już pół roku i ciągle to pamięta, to znaczy, że najprawdopodobniej towarzyszył temu pozytywny stosunek emocjonalny. A powiedzcie mi, jak uzyskać pozytywny stosunek emocjonalny u dzieci, które uczą się w szybkim tempie mnóstwa rzeczy, nie zawsze nawet rozumiejąc po co się tego uczą. Trudne, prawda? A więc nie dziwi mnie to, że dzieci też szybko zapominają.

Najważniejsza sprawa więc to utrwalanie zdobytych informacji przez dziecko.

Trzeba sprawić, żeby to czego się już nauczyło, zostało w jego pamięci długo, najlepiej na zawsze.

Powtarzanie to nieoceniona pomoc przy przygotowywaniu się do sprawdzianów (tych dużych). Ale u nas na tym się nie kończy. My powtarzamy również później. Po sprawdzianach. Dlaczego? Bo o ile uczenie się moje dziecko czasami „boli” to powtarzanie idzie szybko, sprawnie i przyjemnie.

Nie pytajcie proszę na ile sensowne jest wkładanie informacji o czasowniku, o przymiotniku do pamięci długotrwałej i co z tego będzie mieć moje dziecko. Jest tak, że większość z tych rzeczy pojawi się w trzeciej albo czwartej klasie a to już jest wystarczający powód. Dzięki powtórkom wiadomości utrwalą się i przejdą w końcu do pamięci długotrwałej.

I później, gdy materiał będzie się powtarzał, będzie dziecku łatwiej.

Zanim powiecie, że męczę dodatkowo dziecko to musicie wiedzieć, że moje dziecko lubi te powtórki. Bardzo je lubi. Powiedziałabym, że lubi je bardziej od samej nauki. Mam wrażenie, że powtarzając materiał dopiero tak naprawdę zaczyna wszystko rozumieć. Wszystko staje się takie oczywiste.

Przykładowo gdy akurat było o czasowniku i rzeczowniku, zadawanie pytań typu – Kto?Co? – Co robi? – było dla mojego dziecka wielką abstrakcją. Teraz tak to już utrwalił, że jest to dla niego „oczywista oczywistość”. Gdybyśmy się jednak ograniczyli tylko do samego sprawdzianu w szkole działałaby tu reguła zakuć – zdać – zapomnieć . Podejrzewam, że moje dziecko trzy miesiące później miałoby z tym problemy.

Jak powtarzać?

U nas sprawdza się taka oto forma.

Mamy trzy skoroszyty na użytek domowy, gdzie zbieramy najważniejsze informacje:

  • polski
  • matematyka
  • przyroda

Takie skoroszyty teraz tworzę ja. Wydaje mi się, że moje dziecko nie jest jeszcze w stanie samodzielnie stwierdzić, że to i to jest ważne a to mniej istotne. Nie spisuję przecież całej książki, tylko wybieram rzeczy najważniejsze. Starsze dzieci mogą włączyć się w szykowanie sobie materiału i zrobić notatki po swojemu. Wiadomo, robiąc notatki również człowiek się uczy. Moje dziecko ma zeszyt, jednak trudno byłoby wertować go przy każdej powtórce wyszukując tych istotnych rzeczy. Tu obrazek, tam zadania domowe.  A pomiędzy tym jakieś definicje.

Wrzucam Wam kilka przykładowych stron.

 

 

Litery, sylaby i głoski – było z tego kilka krótkich sprawdzianów. My dalej powtarzamy, żeby nie zapomnieć co jest czym i w trzeciej klasie nie uczyć się tego na nowo. Zdanie pojedyncze i złożone – wiedza dla ośmiolatka niezbędna, jeśli na sprawdzianie w tekście ma wyszukać wszystkie zdania pojedyncze. Żeby je rozpoznać musi wiedzieć czego szuka.

 

 

Dyktando z rz wymienne i niewymienne zaliczone, ale czytamy sobie dalej dla utrwalenia.

 

 

Tabliczkę mnożenia mamy też.

 

 

Powtarzamy z naszym dzieckiem prawie codziennie mimo, że zadań z dnia na dzień też jest sporo. Powtarzamy regularnie, ale przeznaczając na to niewiele czasu. Powtórki idą u nas szybko!

POWTARZANIE MA MOC! MÓWIĘ WAM 🙂

To dla mojego dziecka przyjemny moment, kiedy wertuje sobie kartki, mówi na głos to co jest tam zapisane i ma poczucie, że on to wszystko wie, pamięta. I przypomina mu się, że niedawno się tego uczył. A teraz zna coś doskonale.

Bardzo polecam Wam taki domowy system powtórek. Nie na zasadzie „To gdzie to było w zeszycie?”, bo już samo szukanie właściwej strony męczy, tylko zapisywania informacji na kartkach przejrzyście.

Jeśli macie jakieś inne sposoby, które działają podzielcie się proszę nimi w komentarzach.

 

Dodaj komentarz

Close Menu