prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Jak możesz wspierać swoje dziecko w nauce gry na gitarze?

Jak możesz wspierać swoje dziecko w nauce gry na gitarze?

Czy my – rodzice możemy coś zrobić, by wspierać nasze dziecko w nauce gry na gitarze? Poza tym, że wybraliśmy nauczyciela, poza tym, że przecież często to nasze dziecko na lekcje dowozimy… I że zakupiliśmy instrument, wydając przy tym trochę kasy…

Ja myślę, że właśnie dopiero po zapisaniu dziecka na lekcje zaczynają się prawdziwe wyzwania dla dziecka i rodziców.

Dla dziecka, bo przecież to ono będzie się rozwijać, będzie doświadczać tego, że gra coraz lepiej, ale też czasami będzie się zniechęcać. Będzie ćwiczyć swoją cierpliwość grając niektóre utwory po kilkadziesiąt razy oraz systematyczność grając codziennie albo co drugi dzień.

Rodzice zaś mogą wspierać swoje dziecko na różne sposoby, nawet jeśli sami nie umieją grać na instrumencie. Mogę Wam pokazać, w jaki sposób ja to robiłam i robię do tej pory. Oczywiście nie wyczerpuję pewnie wszystkich pomysłów i możliwości, ale to co robię, robię z przyjemnością a to chyba najważniejsze. By towarzysząc dziecku w tej przygodzie, też mieć z tego radość.

Oto lista tego, co robiłam, by wspierać moje dziecko w nauce gry na gitarze (kolejność przypadkowa):

Wspieram dziecko od samego początku

To bardzo ważne, by wspierać dziecko od pierwszej lekcji. Potem po drugiej, trzeciej, piątej. Pierwsze lekcje różnią się od tej przykładowo czterdziestej. Wtedy już często „samo wszystko się toczy”. Początek za to jest bardzo ważny. Jeśli jest udany, to jest duża szansa, że dojdzie do tej czterdziestej lekcji 🙂

  • Wspieram w nauce nut (albo akordów). Dziecko oprócz tego, że uczy się jak ułożyć palce do ich zagrania to dodatkowo poznaje miejsce, które zajmują na pięciolinii. O ile tego pierwszego nie byłam w stanie pokazać w domu mojemu dziecku, to w utrwalaniu tego, jaka to nuta pomóc mogłam. A uwierzcie mi, że mój syn świetnie łapał na lekcji informacje, jak np. zagrać f i że to jest właśnie f a trudniej było mu zapamiętać, gdzie to f leży na pięciolinii. Szczególnie, że dość szybko pojawiają się kolejne nuty. I mamy ich np. sześć. Sześć różnych szarpnięć strunami ale też sześć różnych nut na pięciolinii. A przecież, żeby coś zagrać trzeba to prawidłowo odczytać. To właśnie razem ćwiczyliśmy. Odczytywanie, nazywanie nut. Syn miał sześć lat a więc ćwiczenia dostosowałam do niego. Dopasuj takie same nuty do siebie, powiedz jaka to nuta itd.
  • Pokazuję, że to co wydaje się długie wcale takie być nie musi. Gdy pojawiły się pierwsze dłuższe utwory, zauważyłam, że moje dziecko się zniechęca, właśnie dlatego, że tyle tych nut jest. Że takie to długie… I wtedy przyszedł ratunek. Powiedziałam „Zobacz, to są wprawdzie trzy linie nut, ale one się powtarzają. To co jest na samym początku, jest też w środku i na końcu.”. Wzięłam do ręki kredkę i kolorami pokazałam mu tę sytuację. Świadomość tego, że syn zagrał już coś na początku a potem ma to tylko powtórzyć bardzo mu pomogła. Zobaczył, że w sumie nie jest tego aż tak dużo, że to się powtarza. Od tego momentu jego kartki z nutami stały się kolorowe.

  • Ustalam z dzieckiem stałą codzienną porę na granie na gitarze. Albo nawet dwie. Mam tu na myśli pory stałe. Oprócz nich dziecko też może oczywiście w innych porach dnia samo sięgnąć po gitarę, jeśli akurat ma na to ochotę. Im więcej ćwiczy, tym lepiej. Ograniczać się jednak tylko do tych momentów byłoby błędem. Jeśli dziecko jest małe, zauważyłam, że ono po prostu czasem nie ogarnie całego dnia, nie zdąży wpleść w niego czasu na gitarę, chociaż lubi na niej grać a potem jest już czas pójścia spać. Wtedy nie pogra w ogóle. Efekty będą przychodziły wolno, co z kolei będzie demotywować. Dlatego ustaliliśmy wspólnie kiedy jest czas gry. Ważne, żeby ta pora była dla nas czasem relaksu! Wtedy, kiedy nigdzie się nie spieszymy. U nas najlepiej sprawdziła się pora „po kolacji”. Po kolacji moje dziecko nie idzie już oglądać bajek. Do pójścia spać też zostaje trochę czasu. To jest właśnie u nas moment idealny. To jest super uczucie, gdy dziecko z automatu samo sięga po gitarę. Jest do tego przyzwyczajone. I lubi to. Ja z mężem sprzątam ze stołu po kolacji, a syn zasiada do grania. Gdy kończę już ogarnianie kuchni rozlegają się pierwsze dźwięki. Siadam na podłogę, krzesło, gdziekolwiek. Mąż też znajduje swoje miejsce. Młodszy brat tylko kręci się po pokoju. Słuchamy wszyscy krótkich fragmentów gry i spędzamy miło czas. Jak długo? Niedługo, coś koło 10 minut, może 15 z przerwami. Ale za to codziennie.
  • Utrwalenie tego co było na lekcji. Po każdej lekcji z nauczycielem, gdy pojawia się coś nowego, wtedy utrwalamy to dodatkowo jeszcze tego samego dnia. I też krótko – zajmuje to około 10 minut jednorazowo.
  • Forma przekazu też jest ważna. Co innego gdy powiemy „Chodzisz na gitarę, to musisz teraz ćwiczyć! Wczoraj nic nie grałeś. Dalej, do roboty!” a co innego, gdy dziecko usłyszy: „Wiesz, chodzisz do pana na lekcje i wszystko co poznajesz na lekcji warto powtarzać w domu. Może ustalimy czas z gitarą. Może zawsze po zadaniach domowych w ramach relaksu i wieczorem po kolacji? Jak myślisz? ” U mnie takie coś zadziałało 🙂
  • Biję dziecku brawo. Wszyscy bijemy brawo.  A nasze dziecko się cieszy.
  • Znam tytuły utworów, które gra moje dziecko. Po co mi ta wiedza tajemna? A po to na przykład, żeby powiedzieć, czego mam ochotę posłuchać. Mój syn często pyta na końcu, czy mam ochotę posłuchać sobie coś jeszcze. Taki mini koncert życzeń. A ja wtedy odpowiadam ” Hmm najchętniej posłuchałabym jeszcze ……….., bo bardzo lubię tę piosenkę.” Gdy znasz tytuły, możesz pobawić się w zgadywanie. Dziecko gra jakiś utwór a my zgadujemy, co to jest za kawałek.

Wspieram dziecko, nawet gdy gra już długo

  • Chwalę. Dostrzegam postępy. Mówię „Płynnie grasz już ten utwór w całości. Pamiętasz, jak latem wydawał ci się mega długi? Teraz grasz go naraz. Brawo”.
  • Przerwy w grze to nie katastrofa. Ważne jest regularne ćwiczenie, ale w ciągu roku mają miejsce różne wydarzenia. Wyjazdy, imprezy. Nigdy przenigdy tego w jakiś sposób nie nadrabialiśmy pod tytułem ” Nie grałeś ostatnie dwa dni, to dziś możesz/musisz/powinieneś pograć dłużej”. Po takiej przerwie wracamy do naszego rytmu.
  • Zawsze pytam, co było na lekcji u pana. Zawsze. Czy dostał nową piosenkę, czy poznał coś nowego. Niby nic, a jednak 🙂
  • Szukam tytułu nowej piosenki na you tube dopisując „na gitarze” i sobie go słuchamy. Słuchamy, jaki to kawałek, czy szybki czy wolny. Słuchamy melodii. W trakcie krótkich zajęć (u nas było to przecież tylko 30 minut) dziecko usłyszy utwór w wykonaniu nauczyciela w całości tylko kilka razy. Wróci do domu i może zdążyć zapomnieć… Odsłuchanie tego wspólnie sprawia, że pamięć wraca.

Czy moje dziecko będzie grać zawsze chętnie? Czy będzie grać przez następne lata i będzie to coś, co będzie kochało? A może porzuci granie na dobre albo na dłuższy czas? Tego oczywiście nie wiem. Ale na ten moment jako mama wspieram moje dziecko tak, jak potrafię najlepiej niczego w zamian nie oczekując.

Jeśli Wasze dzieci też grają na instrumentach, podzielcie się swoimi doświadczeniami 🙂

Jeśli Wasze dziecko dopiero wspomina o tym,  że chciałoby grać na gitarze to polecam Wam wpis http://prostydomek.pl/lekcjegrynagitarzedladziecka/

Dodaj komentarz

Close Menu