prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

„Jaglany detoks” M. Zaremba- recenzja książki

„Jaglany detoks” M. Zaremba- recenzja książki

W momencie, gdy zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem trafiałam na artykuły, w których polecano kaszę jaglaną. Niestety były to zawsze informacje ogólne, bez przepisów. Za bardzo nie wiedziałam więc jak tę kaszę jaglaną u siebie w domu wprowadzić. Dodatkowo usłyszałam też kiedyś od kogoś, że ktoś ugotował ją do gulaszu mięsnego i że danie nic a nic nie smakowało. Że kasza jaglana w ogóle w takim połączeniu nie smakowała.

Wtedy też zaczęłam szukać książek, które dedykowane byłyby kaszy jaglanej. I tak znalazłam „Jaglany detoks” M. Zaremby.

Mimo, że jest już kilka opinii na temat tej książki w internecie, też chcę napisać Wam, czy moim zdaniem warto kupić tę książkę. Czy dzięki niej zakochałam się w kaszy jaglanej? Czy przeszłam tygodniowy detoks jaglany?

Czy warto według mnie kupić tę książkę?

Zacznę może o korzyściach, które przyniosło mi przeczytanie tej książki. Po pierwsze nauczyłam się kaszę jaglaną dobrze gotować. To ważne, bo wtedy kasza taka dobrze smakuje a autor bardzo dokładnie tłumaczy co i jak i dlaczego w trakcie gotowania robić.

Druga sprawa, to nie jest książka tylko i wyłącznie o kaszy jaglanej. Dowiedziałam się tu mega dużo o całej palecie dobrych produktów, przypraw, które są na talerzu jakby bohaterami drugiego planu, ale mają super działanie czy to przeciwwirusowe czy przeciwbakteryjne. Dobrze oddziałują na nasz układ trawienny. Jest też miejsce na krótką charakterystykę warzyw strączkowych i produktów zbożowych.

Podoba mi się, że autor krótko i bez zbędnego przedłużania przedstawia jakiś produkt. Takie informacje podane w zwięzły sposób dłużej pamiętam. Wiecie jak to jest … kiedy soczewica leży w szafie a my i tak gotujemy coś innego, omijamy ją wzrokiem a umysł podpowiada „Po co będziesz ją jeść? Przecież to nic nadzwyczajnego”. A przecież kupiłam ją z jakiegoś powodu, i to właśnie najpewniej bo doceniłam jej wartości. Warto sobie je w tym momencie przypomnieć. Ja przynajmniej tak miałam. Sporo informacji zapamiętałam bardzo dobrze po przeczytaniu tej książki, właśnie dlatego, że tak dobrze je w niej przedstawiono.

Autor proponuje jaglany detoks, który sam w sobie nie jest z pewnością zły.
Dostarcza przepisy, z których można ułożyć posiłki nawet na siedem dni.

Ale co ma zrobić czytelnik w sytuacji, kiedy dopiero poznaje kaszę jaglaną? Tak jak ja wtedy? Taki detoks i życie tylko na kaszy jaglanej przez tydzień jest wtedy tak mi się przynajmniej wydaje mega trudne.

Rozsądne wydaje się, że najpierw należy wypróbować dania i sprawdzić, czy nam smakują. Co, jeśli w środku trwania detoksu jakieś danie główne nam nie posmakuje?

Stąd też zanim przystąpiłam do tygodnia z kaszą jaglaną zaczęłam gotować z poszczególnych przepisów. Pierwszy wybrałam dlatego, bo wydał się taki najbardziej „mój”, ze składników, które osobno wszystkie bardzo lubię. Szału w moim przypadku jednak po spróbowaniu nie było. Zjadłam i owszem, nie było to jakoś niesmaczne ale też nie zakochałam się w tym daniu na tyle, żeby chcieć je jeść i jeść i jeść. Próba druga, potem trzecia i jeszcze czwarta. Żadna z propozycji smakowo nie przypadła mi do gustu. Od razu muszę Wam powiedzieć, że dania nie są niezjadliwe, mają swój smak, zapach i atrakcyjność, ale widocznie to nie są moje smaki. Z całą pewnością robią naszemu organizmowi wiele dobrego. Ale jak jeść, jak smakuje tak średnio? Żeby detoks był udany, jedzenie musi nam smakować. To bardzo ważne.

I dlatego zrobiłam sobie tylko detoks jednodniowy. W dniu tym jadłam właśnie te dania, które wcześniej już kiedyś ugotowałam i sprawdziłam, więc dzień przebiegł dobrze. Byłam w owym czasie zadowolona nawet z tego jednego dnia. Nigdy potem jednak nie powtórzyłam tego.

Teraz wychodzę z założenia, że i tak dużo robię dla siebie, jeśli w miarę zdrowo (piszę „w miarę” bo dla każdego „zdrowo” znaczy coś innego) odżywiam się przez cały rok. A robię tyle w tym temacie, ile w danym czasie mogę. Nic na siłę.

Kaszę jaglaną wprowadziłam do swoich posiłków, ale to dlatego, że poznałam jaglankę na jednym z blogów i to wcale nie kulinarnym.

Dzięki książce „Jaglany detoks” nie zakochałam się w kaszy jaglanej, bo nie była to u mnie miłość od pierwszego spróbowania.

Polecam Wam tę książkę jednak ze względu na to, że można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o samej kaszy jaglanej, o przyprawach, innych produktach.

Wreszcie są tam dla chętnych już gotowe przepisy na fajne posiłki z kaszy jaglanej. To, że nie zostały u mnie w kuchni na stałe, nie znaczy, że innym osobom nie posmakują. Tu trzeba samemu spróbować. A warto, bo cena książki nie jest jakoś mocno wygórowana.

Jecie kaszę jaglaną? Jeśli tak, to jakie są Wasze ulubione dania? I jakie były Wasze początki z kaszą jaglaną? Ja mam aktualnie swój jeden posiłek, który pozwala mi na zjedzenie całkiem sporej ilości kaszy jaglanej. Do tego czasem mam kaszę jaglaną w koktajlu. I to mi wystarcza.

„Jaglany detoks” tanio do kupienia na przykład tu https://goo.gl/jiCxNa  

Dodaj komentarz

Close Menu