prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Edukacja naszego dziecka po powrocie z emigracji. Podsumowanie trzech miesięcy

Edukacja naszego dziecka po powrocie z emigracji. Podsumowanie trzech miesięcy

To post, który będę dedykować rok w rok wszystkim Wam, którzy jesteście za granicą, macie dzieci i myślicie o powrocie do Polski. A może już zdecydowanie wracacie do kraju i we wrześniu spotkacie się z polską szkołą, polskim systemem edukacji. Sporo osób decyduje się na powrót jeszcze zanim dziecko pójdzie do szkoły, albo w pierwszych latach jego edukacji.

Nasz najstarszy syn po ukończeniu pierwszej klasy w Berlinie rozpoczął naukę w klasie drugiej w Polsce. Jako, że minęły już trzy miesiące odkąd zaczął się rok szkolny chciałabym ten czas podsumować.  Zdaję sobie sprawę, że u każdego to odnalezienie się w polskiej szkole może wyglądać trochę inaczej. Jednak myślę, że może zainteresować Was jak to wyglądało u nas, czy napotkaliśmy jakieś trudności i czy sobie z nimi poradziliśmy.

Zacznijmy od początku

Początek roku szkolnego przygniótł nas aż do ziemi. Nas rodziców i moje dziecko na krótko też.

Już dwa dni po rozpoczęciu roku szkolnego nauczycielka zasugerowała nam przeniesienie dziecka do klasy pierwszej. Nie zrobiła żadnego testu, nie miała w ręku opinii z poradni. Takie miała po prostu obserwacje, wnioski…i już.

Tak, to właśnie przygniotło nas do ziemi. Ledwie rozbrzmiał pierwszy dzwonek w klasie, a tu sytuacja się komplikuje.

Tydzień później odbyliśmy rozmowę z ową nauczycielką i wicedyrektor, gdzie określiliśmy się, że nie chcemy dawać naszego dziecka do pierwszej klasy i że będziemy go wspierać w nauce.

Czas kiedy nauczycielka „zasugerowała” nam pierwszą klasę do momentu, kiedy już wiedziałam, że sobie poradzimy określam dziś bardzo świadomie jako jeden z najcięższych okresów mojego życia. Trwało to tylko kilka dni, ale były to bardzo trudne dni.

Trudna decyzja

Nie chcesz wyrządzić dziecku krzywdy podejmując niewłaściwą decyzję. W pierwszej klasie może się nudzić, w drugiej klasie może sobie nie poradzić. A dodatkowo do głowy przychodzą myśli związane z powrotem do kraju. To był właśnie ten moment, kiedy umysł podpowiadał mi: „No i na co był Ci ten cały powrót???? Jak byś została w Niemczech, nie byłoby tego wszystkiego”.

Ja wiem, że na przestrzeni całego życia rok w tę czy drugą stronę to nie ma takiego znaczenia, ale jako rodzice mogliśmy podjąć złą decyzję i tego najbardziej się bałam.

Podjęliśmy decyzję, że nasze dziecko zostaje w drugiej klasie. Wrzesień miesiącem adaptacyjnym. Nauczycielka będzie obserwować.

Dwa tygodnie później dostaliśmy opinię z poradni, według której nasze dziecko poradzi sobie z zadaniami w drugiej klasie.

Podsumowanie trzech miesięcy w polskiej szkole

Nie spodziewałam się, że program w klasie dopiero drugiej (podejrzewam, że jest tak w każdej klasie) jest tak przeładowany. Coś o tym słyszałam, ale nie sądziłam, że jest aż tak mocno przeładowany. Jest mało czasu na poszczególne zagadnienia, więc nauczyciel „pędzi” z materiałem. Jest dużo zadań domowych.

W naszej szkole dzieje się też o wiele więcej niż w niemieckiej – jest więcej wyjazdów, konkursów plastycznych itd.

Mi trudno było przyzwyczaić się do e-dzienniczka, do systematycznego zaglądania tam, by być na bieżąco. W Berlinie jednak wszystkie informacje dostawaliśmy na kartkach.

Co musiało nadrobić nasze dziecko i co było dla niego trudne?

  • w pierwszych dniach trudne było dla naszego dziecka połapanie się w polskich słowach związanych ze szkołą. Chociaż chłopak dobrze mówi po polsku, to jednak w momencie gdy usłyszał: A teraz otwieramy zeszyty” nie wiedział co ma otworzyć … . Gdybym to przewidziała, ponazywalibyśmy wspólnie przedmioty szkolne typu piórnik, pisak, linijka, zeszyt itd. w domu.
  • trudno było mu przyzwyczaić się do tylu zadań domowych. W pierwszej klasie w Niemczech zadań do domu i nauki generalnie było o wiele mniej.
  • nasze dziecko musiało nadgonić w zakresie pisania liter łączonych i opanować wszystkie polskie dwuznaki typu sz cz. Jak nasz syn uczył się pisać literami łączonymi, będzie o tym osobny wpis. Aby nasze dziecko dobrze opanowało te dwuznaki, różnice między ćma i cisza lub śnieg i silny zapisaliśmy je na zajęcia dodatkowe dwa razy w tygodniu prywatnie do innej nauczycielki z edukacji wczesnoszkolnej. I to był strzał w dziesiątkę. Bo nauczycielka wiedziała, co i w jakiej kolejności i w jakiej formie wprowadzić naszemu dziecku. Po dwóch miesiącach, które zleciały bardzo szybko dodatkowe lekcje okazały się być zbędne a zaległości nadrobione.

 

Jest listopad i powiem Wam, że nasze dziecko dobrze sobie radzi w szkole, ale stoi za tym systematyczna ciężka praca. Podejrzewam, że dokładnie tak samo ciężka, jak każdego innego drugoklasisty.

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie proszę w komentarzach. A może jesteście już po przeprowadzce i zmianie szkoły? Dajcie znać, co u Was okazało się najtrudniejsze.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Close Menu