prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Dzień wyrwany z życiorysu – dzień z życia matki

Dzień wyrwany z życiorysu – dzień z życia matki

Opowiem Wam, jak minął mi wczorajszy dzień. To taki dzień, o którym myślę, że jest „wyrwany” z życiorysu. Wiecie o co chodzi? Że dzień jest, niby jest, czas mija, coś robimy, ale niekoniecznie to co robić byśmy chciały.

W poradnikach każą siebie samego od czasu do czasu o to zapytać:

„Gdyby to miał być Twój ostatni dzień życia, to czy chciałbyś / chciałabyś by tak on wyglądał? A może robiłabyś / robiłbyś wtedy zupełnie coś innego???”

No to nie przedłużając już, zapraszam Was do poczytania o dniu z życia matki, kobiety pracującej, o dniu wyrwanym z życiorysu.

Rano

Wstaję wcześnie, wszyscy szykujemy się do wyjścia. Dzieci do szkoły / przedszkola. Ja z mężem do pracy. Standardowo. Już wrzesień.

Do pracy mam około 40 km więc około 7.20 wsiadam do auta i w drogę. Ponieważ zachodzę przed pracą jeszcze do Biedronki po soki, robotę zaczynam o 8.15. Na szczęście tak mogę 🙂

8.15 – 14.15

Pracuję. Odbieram telefony, odpisuję na maile, wdrażam nowe produkty do sprzedaży. Generalnie wykonuję swoje obowiązki, które pozwalają mi otrzymać na koniec miesiąca wypłatę 🙂

Popołudnie

Jestem w domu chwilę po 15.00. Jem obiad. Mąż informuje mnie o jego potrzebie pojechania po deski ( na daszek domku w ogrodzie) a potem o potrzebie pojechania po towar do hurtowni (związane z jego pracą).

Godzina 16.00 – zostaję sama z dziećmi.

Starszy prosi o pozwolenie pojechania rowerem w pobliże boiska u nas na wsi. Pozwalam.

Młodszy zmęczony dniem zasypia na kanapie.

Mam wolny czas.

Powiem Wam, że nawet godzinę. Daję pospać dziecku całą godzinę.

Co robić w tym czasie?

Sprzątać?

Pisać wpis?

Oglądać You Tube dla przyjemności i żeby kolejny raz udowodnić sobie, że jednak można, jak się chce? I ja też mogę…

Mam wolny czas.

Przypominam sobie, że Beata Pawlikowska miała wrzucić dziś film o produktach, które używa w domu. A że jest to akurat dla mnie też ważne, to oglądam.

Potem coś sprawdzam na Allegro, ponieważ jak wiecie mam tam konto i od czasu do czasu nawet jakąś sprzedaż 🙂

Godzina 17.00 wybija niespostrzeżenie.

Budzę młodszego. Nie mogę pozwolić spać mu dłużej, bo …..

Co wtedy ?

….

Nie będzie mógł zasnąć wieczorem, no jasne, że tak 🙂

Z pewnością się domyślałyście 🙂

Młodszy powoli kręci się i budzi. Starszy wpada do domu ze swoim kolegą, którego spotkał na wiosce.

Wpada i pyta, czy może pojeździć z kolegą jeszcze chwilę.

Daję mu jeszcze godzinę. A młodszy też domaga się wyjścia „na rower”.

No to wsiadam na rower i ja i razem z młodszym jedziemy rowerem.

Pytam samą siebie

Bo wiecie, ja lubię jeździć rowerem. Żeby nie było….

Tylko tak nieśmiało samą się pytam, czy akurat teraz mam na to ochotę.

I wychodzi mi, że niestety nie, że jadę, … bo muszę …. bo akurat dziecko chciało…. bo starszy też pojechał….

Gdybym mogła sama zadecydować, jak chcę spędzić to akurat popołudnie to byłoby to coś innego niż rower. Raczej coś spokojnego. Kilka stron książki?

Było już przed 18.00 a ja tak naprawdę nie odpoczęłam po pracy. Nie miałam czasu dla siebie, a jak miałam to nie wykorzystałam tego czasu na taki wiecie „krótki” reset po pracy, czyli na „nic nie myślenie, nic nie robienie”.

Reszta dnia inna nie była. Powrót do domu, kolacja, standard.

To jak to jest?

I tak sobie myślę i tak mi zaczyna być ciężko, że jeszcze tak często zdarza się, że nie mogę robić tego, na co akurat mam ochotę. Mimo, że dzieci już 5 i 9 lat mają.

Kiedyś napisałam wpis O czym warto wiedzieć zostając mamą?, który dla mnie jest ciągle aktualny, ale odnosi się do pierwszych lat życia dziecka. Jeśli interesuje Was ten etap, to zapraszam właśnie tam.

Jak to się wszystko ma do tego cytatu z samej góry.

Chciałabym pokusić się o jakieś wnioski. Ale jakoś nie umiem.

Ktoś powie, że mogłam dzieci w domu zatrzymać, telewizor im włączyć i się „resetować” w tym czasie. Mogłabym, ale tego nie zrobiłam.

Czasami decyzje podejmuje się w tempie błyskawicznym, braknie tych sekund do namysłu – czy dziś robimy to co dzieci chcą, czy to co ja chcę.

Druga sprawa, że ja się do momentu wyjazdu na ten rower nawet dobrze czułam.

Zmęczenie, takie zastanowienie nad tym czy aby spędzam ten czas tak jak ja bym tego potrzebowała przyszło już w trakcie jazdy rowerem.

Nie zawsze jest z górki.

Dni wyrwane z życiorysu

Zostając rodzicem musimy liczyć się z tym, że nasze dni będą jak „wyrwane” z życiorysu.

Okropne to wiem, ale przykłady mnożą się na zawołanie.

Jutro.

Praca na etacie.

Starszy- gitara.

Młodszy- zebranie w przedszkolu.

Starszy – dopilnowanie lekcji.

Ja.

?

No właśnie.

Dobrze, że chociaż można te obowiązki na dwóch podzielić.

Jak jest u Was?

Jak tłumaczycie sobie to, że nie zawsze robicie to, co byście chciały?

Czy może świetną organizacją, podziałem obowiązków jakoś udaje się Wam odpoczywać po pracy po swojemu i robić to na co macie ochotę?

Dodaj komentarz

Close Menu