prostydomek.pl

Sami odpowiadamy za to, jak żyjemy. Ja staram się żyć prost. PROSTY DOMEK to miejsce, gdzie przeczytasz o moich doświadczeniach i przemyśleniach z obszaru organizacji życia rodziny. Będzie mi miło, jeśli przyjemnie spędzisz czas a może nawet weźmiesz sobie stąd coś dla siebie.

Co powinien zawierać dobry plan przeprowadzki do kraju?

Co powinien zawierać dobry plan przeprowadzki do kraju?

Chciałabym dzisiaj napisać o czymś bardzo ważnym, o czym zdałam sobie sprawę dopiero prawie na końcu urządzania się w Polsce. Mianowicie o tym, co powinien zawierać dobry plan przeprowadzki do Polski. Zakładam, że taki post będzie czytał ktoś, kto taką przeprowadzkę ma jeszcze przed sobą, postanowiłam więc o tym napisać. I wcale nie mam tutaj na myśli wpisanie daty transportu naszych mebli do kalendarza, zapewnienie pudeł do pakowania czy  choćby wcześniejszą rezerwację auta do przewozu. To są sprawy oczywiste. O tym pewnie nikt nie zapomni.

O co więc chodzi?

O czym w takim razie powinniśmy pomyśleć, tworząc plan przeprowadzki? Gdy większość rzeczy jest już ogarnięta, ja widzę, jak ważne jest wcześniej określenie, ile czasu zajmie nam to wszystko. Czy dajemy sobie na całą przeprowadzkę i ogarnięcie się tydzień, dwa tygodnie czy więcej czasu. Może miesiąc? I czy zakładamy, że może nam się coś opóźnić. Tak moi drodzy, właśnie takie informacje powinien uwzględniać dobry plan przeprowadzki do kraju. Oczywiście wszystko zależy od tego, co przed nami i ile prac do wykonania.

Zapominamy o tym, że …

to, że akurat my przewracamy nasze życie znowu o 180 stopni, nie oznacza, że świat na ten czas zatrzyma się i łaskawie poczeka, aż uporamy się z przeprowadzką i setką kolejnych spraw do załatwienia. Warto mieć tego świadomość i zaplanować trochę „awaryjnego” luzu w trakcie całej akcji. Na ile to oczywiście możliwe. Jeżeli myślimy, że wyrobimy się w trzy tygodnie, lepiej od razu zaplanujmy miesiąc.

Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć

U nas przykładowo, nie mogliśmy przewidzieć, że na lato 2018 przypadną straszne upały. Mieliśmy do pomalowania trzy pokoje, do położenia panele na piętrze – wszystko to konieczne, by nie mieszkać w nieskończoność na jednym pokoju a tam termometr od wczesnych godzin porannych do wieczora pokazywał 30 stopni a nawet trochę więcej.

I jak tu pracować dłużej? Gdyby czekać, aż upały sobie pójdą, minęłyby z dobre trzy tygodnie. Tyle „luzu” oczywiście prawie nikt nie ma, albo mieć nie chce. My nie mieliśmy. Więc chociaż codziennie po trochu robota szła do przodu. Malowaliśmy na raty, kładliśmy panele tylko przez dwie, trzy godziny dziennie.

Czy wliczyliśmy na długo przed przeprowadzką te wszystkie popołudnia, kiedy z dziećmi jechaliśmy nad jezioro? A więc nie wliczyliśmy… Nawet o tym przed powrotem nie pomyśleliśmy.

Okazało się, że zanim na dobre poukładam ubrania dzieci w ich szafach minie więcej czasu, niż zaplanowałam.

Człowiek myśli, że się wyrobi. A potem rok szkolny nagle się zaczyna, szef w firmie czeka a w domu tyle rzeczy nieogarniętych. Co wtedy? Nerwy, pośpiech, zmęczenie (bo przecież po pracy trzeba jeszcze to i tamto zrobić) a w najlepszym przypadku tylko niezadowolenie z sytuacji.

Czy tego właśnie nam potrzeba? Na starcie? Z pewnością nie. W dość łatwy sposób można temu zapobiec. I choć pomyślałam o tym dopiero prawie po wszystkim, widzę jak to jest ważne. Warto zaplanować, ile czasu przeznaczamy na powrót do Polski. I czy jest to na tak zwany „styk” w naszym odczuciu czy mamy trochę „luźnych” dni w zapasie. Dobry plan przeprowadzki powinien takie dni zapasowe uwzględniać. Dla naszego spokoju.

My mieliśmy na szczęście ten luz, chociaż wcale go świadomie nie zaplanowaliśmy. Tak się ułożyło. Dla nas tylko z korzyścią. I bardzo się z tego teraz cieszę. Dzięki temu, chociaż wszystko zajęło nam o wiele więcej czasu niż myśleliśmy, nie denerwowaliśmy się.

Jeśli przeprowadzka jest jeszcze przed Wami – moja rada dla Was –  zarezerwujcie sobie na wszystko więcej czasu.

 

Dodaj komentarz

Close Menu